Gdybym rozkoszami życia sycił duszę i umysł, a róż miłości w nich nigdy bym nie odnalazł
Niechaj zimna dłoń śmierci na nicości puste łąki zaprowadzi, bo miłość to przeznaczenie strapionych dusz i przewodnik poprzez zimę świata
Choćbym spokój w chaos mej duszy przy akompaniamencie cytry wprowadził, to tylko ułuda artyzmem przyprawiona, a czarne słońce za dnia nocy rządy zaprowadza
Miłości, tyś mym żywym natchnieniem i martwą rzeczywistością
Choć nicości puste łąki jakby diabelsko kuszą desperacką krwią, martwą rzeczywistość odsuwam do przedsionka świątyni chwały życia
I karmić wciąż będę natchnienie, bo z zimnego, bezkształtnego głazu ludzie jak rzeźbiarze wykuwają wiekuiste, mistrzowskie spektakle swoich wszechogarniających uczuć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz