piątek, 9 maja 2025

"Na murawach zielonych od potęgi niebios"

 Jakże ten świat od wschodniej jutrzenki po zachodni zmierzch stworzyłeś, najpiękniejszy w swej przedziwności

Dąb znad mazurskiego jeziora i jemeńskie gaje daktylowe hymniczne śpiewy ku niebiosom, ku Tobie, Panie, wznoszą jak w twej posiadłości wznoszą się kadzidlane wonności 

Boś ty Bogiem, który ze wzburzonego morza zagubienia wydźwignął mnie na wyspę pokoju, nieogarniony ideami filozoficznymi, nurtami sztuki i dyscyplinami nauki

Ze złą inklinacją boję toczę jak ziarnko piasku z trawą na nadmorskich wydmach, twa droga ku odkupieniu wąska i pełna sudeckich zakrętów śmierci a wlewająca do żył pocieszenie i mięśniom nóg odtworzenie sił jako podarek składa 

Ujrzałem ciebie, w perlistych chmurach, skropiony srebrnym deszczem, ogień przeciwko grzechom jak strzałę wypuszczający, wokół transcendentnego ciała owinięty płaszczem potęgi i chwały, okalający pasem przebaczenia i diademem Noego przyozdobiony

Niech królowanie twoje na świecie trwa w nas po wieczność, byśmy u kresu dni wspomnieli wszystkie nasze dobre daty i godziny, na nich wznosząc wyzbyty smutku i rozpaczy grobowiec szczęśliwego przemijania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz