I
Ku Zachodowi krokiem zwartym idziemy, posiadaczy i kapitalistów krew zbawi trud proletariatu i uświęci znój batalii
Nasza nienawiść Wisłę, Bug i Narew magią wojownika zimne, zielone wody we wrzącą krew obróci
Jak w tych mezoamerykańskich krainach słońce nakarmimy posoką gnębicieli i wzejdzie jego nowa gloria nową erę obwieszczająca
Ofiarą tą przebłagamy czerwieni los i sierpa i młota dolę
II
Nacieramy na wschód, tam nowa ziemia o trzebę woła i krzyk jej rozdziera szaty osłabionego pokoju
Ześlemy do głębin ciemnej ziemi i kalikomór ludy bezmyślne, bezwzględne i o giętkim karku
Z garstki uczynimy niewolników o oczach mętniejących od strachu i o trzcinowych kolanach
By mord rytualny wzniósł na wyżyny walecznego świata naszego wodza i jego miriady.
III
Choć wiklinowi ludzie już nie stawiają na nas żelaznych stóp
To taniec śmierci zaprasza swe ofiary do pląsów znów
Choć chrześcijański misjonarz w konwulsjach nie odchodzi w surowych i ciernistych płomieniach gdzieś nad zimnym Bałtykiem
To przeszłości echo uczyniliśmy teraźniejszości i przyszłości bolesnym dotykiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz