niedziela, 12 marca 2017

"Moja wieczność II"

Dla „Who Wants To Live Forever” Queen oraz „Forever Young” Alphaville


Ile rzeczy pięknych, lecz ukrytych na tej Ziemi jest, że wiecznie chcą tu żyć?


Widziałem łzy, ujrzałem ból, zobaczyłem już wszędzie nawałnicę rozpaczy – to nie jest moja wieczność


Lecz Ziemia trwać nie będzie aż na krawędź czasu, Słońce, gwiazdy, galaktyki i mgławice znikną bezpowrotnie, nie pozostawiwszy nawet swych fundamentów, choć już tego nie doczekamy


Raj, gdzie przezwyciężę śmierć, wymażę bolesne choroby duszy i ciała – to jest moja wieczność, tam kiedyś będę mieszkał.

"Gdzieś pomiędzy światami(milcząca rozpacz)"

Gdzieś pomiędzy światami z Ziemi Obiecanej i Półwyspu Arabskiego zawieszony w milczącej rozpaczy człowiek


Nie ma dla niego dróg – tej pierwszej, tej drugiej i tej trzeciej


Chwalić chce Go, lecz furia chadzającymi tymi drogami chce zniszczyć jego pytania o świat niczym Winston'a Smith'a z Oceanii


Gdzież jego miejsce? Gdzież oddać cześć Jemu?


Pragnie zasad, lecz nie dosięga ich w zawieszeniu, w zawieszeniu dryfuje bezcelowo jakby astronauta w kosmosie


Jego stopy stoją na Ziemi Obiecanej i Półwyspie Arabskim, lecz jego stopy nie dotykają niczego


A on dalej zawieszony w milczącej rozpaczy, gdyż nie może złączyć tych trzech dróg – bo się boi Jego, bo boi się innych, tych, co chadzają tymi trzema drogami


Łza perli się na jego policzku, i ona mówi o jego milczącej rozpaczy, która wciąż jest na niego łakoma.

środa, 15 lutego 2017

"Ta minuta, ta godzina, ten dzień"

Dla Somna & Kimberly Hale – Sunshine(OBM Notion Remix)


Tam w oddali, którą widzę ja, a której nie widzisz ty


Jest miłość, która wyleczy rany moje, te moje rany niezagojone


W tej minucie, w tej godzinie, w tym dniu dostrzegłem miłość o miliony lat świetlnych stąd


Więc kiedyś usłyszę te słowa prawdziwe, nie w grze wideo, nie w anime, nie przeczytam tego w opowiadaniu, co fantazji ogromnej jest sprawką


A słowa te w trans wprawiają, nie narkotyczny, nie alkoholowy


A słowa te, choć w sobie mogą mieć fałszywą prawdę, to dodają skrzydeł, rajską, niewidoczną dla innych więź umacniają


Te słowa wypisane na koronach kochanków, magiczne, nadnaturalne, poza liczbami i definicjami


„Kocham cię”: stracone w nich wszystkie przymioty piekła.

wtorek, 14 lutego 2017

"Upiór"

Widzę to słabnącymi oczyma, słyszę to osłabionymi uszami



Gdzież ta droga życia, co sensu innym ludziom nadaje, czyni ich żywoty tak ważnymi?



Gdzież ta droga – wokół mnie kraina cieni niby Szeol, a ja w niej topiony w jednym z wielu cieni



Za czym tęsknią me kruche kawałki duszy?



Co jątrzy me rany – człowiek, a może demon?



Tak słowa bardzo nie mogą dać znaku, co dzieje się w mym niezrozumiałym dla mnie umyśle



Za czym tęsknią me kruche kawałki duszy, dlaczego świat ból sypie we mnie, w me ciało sparaliżowane od tęsknoty?



Czy me kruche kawałki duszy odrętwiałe od tęsknoty znajdą drogę, która wyprowadzi mnie z tego limbusa, z tej krainy cieni w nicości już dawno straconej, na wytracenie wieczne skazana?

piątek, 3 lutego 2017

"Wygrana i przegrana"

Tęskni me ciało za jednością z Absolutem



Tęskni dusza ma boląca, me serce przeraźliwie zwichrowane



Coś bezimiennego trzyma mnie tak mocno tutaj, nie pozwoli z lekkością liścia pofrunąć do Absolutu



Absolucie, jestem między życiem a śmiercią – życie mnie w ognie piekielne rzuca, a śmierć odtrąca



Wiedzcie, że wygrałem życie i przegrałem śmierć, lecz cały czas mętne wody mi się ukazują, w mgle nieustającej bez poczucia czasu zagubiony – a więc może przegrałem życie i wygrałem śmierć?

"Kraniec upragniony"

Już dojechać chcę do ostatniej stacji, gdzie może za nią marna próżnia bez końców


Pożegnania piwna gorycz tańczy we mnie, bo stacje takie same, odległość między nimi taka sama


Niech ktoś mi pomoże dojechać do ostatniej stacji, bo me wypełnione niesmakiem myśli kraniec mi wieszczą, lecz dokonać tego nie potrafię


Jak pożegnam się z wami, tego wiersza słowa zagrają w waszych umysłach, lecz mi tego nie powiecie


Gdyż będę tak daleko, że najpotężniejszy z najpotężniejszych głosów heroldów już do mnie nie dojdzie... I zginie ten głos bez śladu...

środa, 25 stycznia 2017

„La belle epoque(wszelkiej bojaźni szlaki krążą we mnie)”

Wiersz inspirowany psalmem nr 42 „Tęsknota za Bogiem i świątynią wyrażoną prośbą o powrót do niej” oraz psalmem nr 130 „Z otchłani grzechu ku Bożemu miłosierdziu”, pochodzącymi z biblijnej Księgi Psalmów





Świt się pojawia za oknem, a sen umyka w objęcia zapomnienia



Świt się pojawia za oknem, i nowy dzień wlewa we mnie rozrzewnienie



Kiedyś, jak i dziś, słowo o perfekcji nas nie staje się ciałem



Z nowym dniem nastaje takie samo, nowe rozrzewnienie



Rozrzewnienie to jest betonowym murem dzielącym mnie od ludzi



Kiedyś odnalazłem swoją nadzieję pośród tłumu, dziś tłum mnie przeraża



Kiedyś z kimś, dziś dom dzielę z samotnością



Kiedyś zwalczający troski, dziś wszelkiej bojaźni szlaki krążą we mnie



Mógłbym zaufać boskim siłom, lecz nie wiem, czego ode mnie chcą



Mnie, niepogodzonego z rzeczywistością, zabierzcie stąd, boskie siły



Być może ateizm i bezduchowość to kwintesencja prawdy, lecz i tak będzie lepiej, jak zabierzecie mnie stąd



Mnie, rozdartego między towarzyszami życia a samotnością, zabierzcie stąd, jeśli tak będzie lepiej.