To ciekawa książka, nieprawdaż?
Jest ona jak każda taka księga
To jest proste!
To jest niebywale trudne!
Umysły się jej kłaniają, wymieniają serdeczności dla niej.
poniedziałek, 21 lipca 2008
"Anioł upadły"
Cywilizacja upadła: nieprawda
W kokonie nieskończonego przeznaczenia uwięziona
Jej kajdany topią się jak sople lodu na cudnym pałacu
Gryzie, kopie, dusi, szarpie serce
To chyba wesela nadszedł czas.
W kokonie nieskończonego przeznaczenia uwięziona
Jej kajdany topią się jak sople lodu na cudnym pałacu
Gryzie, kopie, dusi, szarpie serce
To chyba wesela nadszedł czas.
"Psyche"
W łóżku siedzę(lub leżę)
Okno otwarte, cóż móc zobaczyć?
Ludzi, pędzących do Edenu!
To swoboda piękna?
Okno otwarte, cóż móc zobaczyć?
Ludzi, pędzących do Edenu!
To swoboda piękna?
piątek, 20 czerwca 2008
"Bitwa na wzgórzu"
Wielka bitwa, rozwalająca galaktykę,
Rozpoczęła się,
My stanęliśmy po stronie pogan,
Wybito nas, słowiańska duma zemsty się domaga.
O bogowie, wesprzyjcie mnie, ja z chrześcijanami stoczę bój wielki, krew się przeleje
Trupem padać oni będą,
Nasza jest Ziemia,
Ukochaliśmy wojnę,
Zemsta się dopełni, z dłońmi pełnymi wściekłości dopełnimy naszej misji.
Rozpoczęła się,
My stanęliśmy po stronie pogan,
Wybito nas, słowiańska duma zemsty się domaga.
O bogowie, wesprzyjcie mnie, ja z chrześcijanami stoczę bój wielki, krew się przeleje
Trupem padać oni będą,
Nasza jest Ziemia,
Ukochaliśmy wojnę,
Zemsta się dopełni, z dłońmi pełnymi wściekłości dopełnimy naszej misji.
"Siła i wiara"
Znów przepędzono mnie,
Ten świat wydaje się taki dziwny,
Nie mogę znaleźć miejsca na tym świecie,
Nie mogę znaleźć miejsca na tym świecie,
Znów odbijam się od pustych ścian,
Których echo jest odrażające, odrażające
Czuję się taki sam, bez nikogo, bez niczego,
Nadzieja, siła i wiara oswobodzi mnie,
Silna jak hartowana stal,
Pięść zacisnę, przejdę przez to,
Będę silny i wierny,
Jak górski pies.
Ten świat wydaje się taki dziwny,
Nie mogę znaleźć miejsca na tym świecie,
Nie mogę znaleźć miejsca na tym świecie,
Znów odbijam się od pustych ścian,
Których echo jest odrażające, odrażające
Czuję się taki sam, bez nikogo, bez niczego,
Nadzieja, siła i wiara oswobodzi mnie,
Silna jak hartowana stal,
Pięść zacisnę, przejdę przez to,
Będę silny i wierny,
Jak górski pies.
środa, 16 kwietnia 2008
"Haiku moich dni"
Znów uciekam od przeznaczenia
Czy to przeznaczenie, uciekać od przeznaczenia?
Proza życia.
wtorek, 15 kwietnia 2008
"To ja, Polska"
Codziennie się boję. Alkoholu, narkotyków, bójek - życie nam pierdoli. Co ja mogę powiedzieć? Czym ja esej mam napisać? Boję się. Wszystkiego się boję. To istna pantofobia. Słyszę te znajome dźwięki, która biegną za mną z telewizoru - co ja mam na o poradzić? Tylko co chwilę pytajnik się pojawia. Tak jak moje życie. Codziennie się boję. Wiersze mam pisać - co ja z tego mam? Koleżanka mówi, że czegoś poszukuję. To prawda! Ale ja chcę być politologiem, historykiem, slawistą - to chyba wszystko nędzne użalanie się nad soba, niczym bezzasadne niebo, które krąży nade mną, nad Afryką, nad , może nad całym Wszechświatem. Introwertycy piszą wspaniałe dzieła - ale co to ma być? Co uzyskujemy? Poetyckość to dar niesamoiwty, niecodzienny, brak w nim szarości, której pełno wokół nas. Kocham ją. Pielegnuję ją. Bilans zerowy. Co ja z tego mam? To niekonkretne. Tak bardzo, że tylko niepotrzebnie dziury wypala w mózgu - to tak naprawdę nie opowiadanie o Polsce. To opowiadanie o mnie. O Polaku. Czującym się patriotą. Albo nie - półpatriotą, bo miała lewicowość ze mnie bić. Miała, ale już nie. Dystans trzymam. To młodostarczy wiek. Zdaje się czasem, że wszystko mnie zniewala. Polska mnie zniewala. Nic nie odkryję - jam nie Kolumb czy Magellan. Melancholia...Nie! Tylko flegmatycy mają dobrze! Są jak orły, które lecą ponad górami i morzami...Czy na pewno?
Subskrybuj:
Posty (Atom)