środa, 16 marca 2011

"Opowieść o zachodnim porcie"

                       Od rangi meczu nie zależy ranga kibica.   Aleksander Kumor


Na rozległym stepie holenderskim

Przepływa fala dumy.

Morze wierności pręży się

I olśniewa morderczym blaskiem niderlandzkie kolosea

Biel i czerwień, czerwień-biel.

Proroctwo lat chudych spełniło się,

proroctwo lat tłustych kroczy wojowniczo.

"Gloria! Gloria! Rotterdam! Rotterdam królem królów" - zakrzyczeli tą planetę.

Pamiętajcie, północne psy!

Zawsze się będziecie topić w gorejącej trwodze!

Przed nami! Tak, nami!

Nożami zetniemy, łańcuchami niemile obwiążemy

Tu na zawsze nasz klub!

I uciekaj, grecko-amsterdamski synu

Wieczyście przeklęta skało gniewno-żałosna!

sobota, 8 stycznia 2011

Mjuzikland 1: "Ultravox - Sleepwalk"

Rozpoczynam nowy cykl - "Mjuzikland". Tu będe publikował oryginalne teksty utworów i polskie przekłady. Dziś "Sleepwalk" grupy Ultravox. Więcej o "Sleepwalk"  U-Vox(skrót od Ultravox) ukaże się w następnym odcinku cyklu "Utylizator". Tłumaczenie jest całkowicie mojego autorstwa.  Pominąłem w przekładzie niektóre, zbędne moim zdaniem wyrażenia jak "repeat 3 times"(powtórzone 3 razy) czy "repeat 12 times to fade"(powtórzone 12 razy do wygaśnięcia).

ORYGINAŁ:

Sleepwalk. (Repeat 3 times)

Rolling and falling, I'm choking and calling,
Name after name after name.

Sleepwalk. (Repeat 3 times)

Naked and bleeding, the streetlights stray by me,
Hurting my eyes with their glare.

Sleepwalk. (Repeat 3 times)

Helplessly breaking, exchanging my faces,
Destined, we had to collide.

Sleepwalk!

Taut on the outside, I'm crumpling and crawling,
Watching the day drag away.
Spiralling deeper, I can't feel my fingers,
Rip round my throat as I dream.

Dream!

Sleepwalk. (Repeat 12 times and fade)

PRZEKŁAD:

Chodzę we śnie

Tocząc się i spadając, dławię się i wzywam

Imię po imieniu

Chodzę we śnie

Nagi i krwawiący, uliczne światła błądzą obok mnie

Raniąc moje oczy swoim oślepiającym blaskiem

Chodzę we śnie

Bezradnie bijąc, zmieniając moje twarze

Przeznaczeni zderzamy się

Chodzę we śnie!

Spięty na zewnątrz, gnę się i czołgam

Oglądając odwleczony dzień

Opadam głębiej, nie czuję swych palców

Rozdzieram naokoło swoje gardło, póki śnię

Śnię!

Chodzę we śnie

piątek, 31 grudnia 2010

"Noworomantycy: Wyrafinowanie dla mas?"

Czy mam zamiar poruszać ten dziwny temat? Czemu dziwny? Dla wielu moich rówieśników, ale i zapewne osób starszych urodzonych pod koniec lat 70-tych i w latach 80-tych ten temat nic nie mówi. Być może wywoła to skojarzenia z Adamem Mickiewiczem, Juliusz Słowackimi i innymi XIX-wiecznymi osobistościami polskiej i światowej literatury. Nie chodzi tu o mianowicie o lekcję języka polskiego czy wykład z historii literatury, ale o inspirację. O inspiracji, którą prawie zawsze czerpię z muzyki, określanej pojęciem niezmiernie szerokim, jakim jest „pop”, pod który podciągnąć można całość muzyki elektronicznej, rockowej, nie wykluczając do pewnego stopnia metalu, muzyki klasycznej i operowej oraz poezji śpiewanej. Styl „new romantic” powstały w Wielkej Brytanii ok. 1977 roku to już dziś „pop” - dlaczego? Proste teksty(???), łączenie brzmień syntezatorów z gitarą elektryczną i  "basem", perkusją elektroniczną? Można dyskutować, ale zawojował on niemały kawałek kuli ziemskiej. Wsłuchując się w takie utwory jak „Fade to grey” Visage czy „Sleepwalk” Ultravox niemalże z sekundy na sekundę zacząłem pisać wiersze. Paradoksalnie nie była to liryka miłosna, lecz filozoficzno-refleksyjna. Może inaczej odczytałem założenia wykonawców, może utwory „new romantic” były faktycznie przeznaczone jedynie do dyskotek. Jednak słuchając dzisiejszych przebojów dyskotekowych tj. od lat 90-tych po dziś dzień i porównując to z „new romantic”, praktycznie nie ma co prowadzić dysputy co do oddziaływania na człowieka. Tamte utwory, tamte teledyski nie były naznaczone erotyką i wulgarnością, jeśli tak, są to tylko rodzynki totalnie bez znaczenia. Nie piszę, że dzisiejsze disco to chłam. Muzycznie jest w porządku, ale gdyby pominąć linię tekstową i pozostawić w "spokoju" linię instrumentalną, byłoby nieźle, acz z mojego subiektywnego punktu widzenia i tak by wiele brakowało. Pewnie dlatego, że jestem zakochany po uszy w starych, analogowych syntezatorach, a ta miłość potrafi być zła. A co do innych stylów muzycznych, mnie inspirujących: na pewno jeszcze moge zaliczyć grupę VNV Nation z Anglii, „dzięki” której napisałem, specjalnie zadedykowany dwóm utworom, jeden z albumu „Judgement” - „Prelude”; a drugi z płyty „Of faith, power and glory” - „Where there is light”. Już od samego słuchania tych dwóch niezwykłych utworów można zatonąć w morzu spokoju, wszystkiej jasności i relaksu. Ta metafora może być śmieszna, sztuczna, niedorzeczna, ale tu chyba mam pisać o tym, co czuję, a nie myśleć nad odpowiednim doborem słów, zdań i innych takich bzdur w wiersz u i (u)tworach wierszopodobnych(bynajmniej nie ten quasifelieton). Oczywistym wydaje się, że inspirować mogą nas wykonawcy piosenki poetyckiej i wyrafinowanej muzyki elektronicznej, mam tu na myśli głównie nurt „new age”, w którym „siedzą” Enya, Jean-Michel Jarre czy Vangelis. To, że popmuzyka może również to zrobić, na pewno też. Ale pierwsze, co pewnie sobie pomyśli artysta i nie tylko - czy napisać paszkwil czy może ociekającą sarkazmem i ironią satyrę? Sądzę, że tak jest najczęściej. To, że można nas zainspirować do napisania wiersza z kręgu liryki relfeksyjno-filozoficznej oraz miłosnej, zaś ten wiersz wydaje się poważny i naprawdę zmusza się do zadumania, refleksji, przemyślenia. I wcale tu nie dotyczy rozważań nad kiczem, powtarzalnośćią, jednostajnością, jednolitością w tej tzw. „popkulturze”, ale może poruszać coś o wiele głębszego, zarówno melancholijne pytania o sens człowieka i świata, jak i próbę zrozumienia wszystkiego dookoła nas za pomocą logiki i rozumu. Może też nas skłonić... I tu już sobie dobierzcie cokolwiek, a zobaczycie, że ten „kicz” może być nadal inspirujący.

niedziela, 26 grudnia 2010

"W niezaznanym stanie świadomości"


O chodnik się rozbić

I odbić się

We krwi się toczyć

Przez miasta i przez wsie

Turnie łyse i wzgórza lesiste

W bólu nieetycznym

Zwiedzić gniewne i radosne stadiony

Nowe i stare zabytki

Poznać obyczaje i układy doczesne

Oderwać się od popędów nie-za-hamowanych

Wzlecieć ponad subtelne duchy Naukowca i Mnicha

W niezaznanym stanie świadomości

Przebić powłokę Wszechświata

Zagryźć Piekło i Niebo

Choć linczuję i uniebosłowiam smutek, melancholię

Nie zasztyletuję myśli

Demonicznie i anielsko kroczące ścieżkami nie-obliczalnymi

czwartek, 21 października 2010

"Tak, to tam"

Wciąż czuć możesz zapach gruzu

I gruzu zasmakować

Czerwona i nieboskłonowa barwa zniknęła - niedawno, już dawno

Przy gliwickiej ulicy poległego w 1905 roku

Teren zabarwi stal i beton - na czerwono i niebiesko

A tamtejszy krzyk

Usłyszycie w zdziczałych rejonach.

wtorek, 17 sierpnia 2010

"Re-Protest Song"

Reanarchizacja

Refaszyzacja

Rekomunizacja

Renazyfikacja

Super-Reprywatyzacja

Hiper-Rekolektywizacja

Krzyczmy! Skandujmy!

Ale nie masz zależności

Ale nie masz nonkonformizmu

W obiektywnych barwach przeżyjesz swoje przeżycia

Podyskutujmy...

środa, 16 czerwca 2010

"Piosenka o sile i wierze"

Znów przepędzono mnie,

Ten świat wydaje się taki dziwny,

Nie mogę znaleźć miejsca na tym świecie,

Nie mogę znaleźć miejsca na tym świecie,

Znów odbijam się od pustych ścian,

Których echo jest odrażające, odrażające

Czuję się taki sam, bez nikogo, bez niczego,

Nadzieja, siła i wiara oswobodzi mnie,

Silna jak hartowana stal,

Pięść zacisnę, przejdę przez to,

Będę silny i wierny,

Jak górski pies.