poniedziałek, 6 czerwca 2011

"W poszukiwaniu nigdy nieodnalezionego sensu"

Patrzę w tył

 

Dalekich 21 lat

 

Tyle tysięcy mil wstecz

 

Do roku 1990

 

Po co poznawać dobro,jak nie wiesz, co to jest?

 

Po co poskramiać te względne zło, jak obłok nihilizmu kładzie się wszem i wobec po znanym ci świecie

 

Sens dla mnie pozostał na moje wieki wieków amen

 

Bo z tą miłością żadna powabna dziewczyna nie wygra

 

Ani młody chłopak,pełen marzeń bez form, lękiem odzianych na jego ciele

 

Wiara, która swoimi prowadnicami niczym w lokomotywie kieruje się do tego, co mi jeszcze nieznane

 

Okrzei 20! Okrzei 20!

 

Mam wiarę, że dla kimś jestem bratem, choćby przez te półtorej godziny

 

Niech mnie te wiary wędrują ze mną do ostatniej stacji!

 

Nie wiem, kiedy

 

Nie wiem, gdzie

 

Nie wiem, ile

 

Nie wiem, po co

 

Nie wiem, dlaczego

 

Nie wiem, czy bezcelowo

 

Nie wiem, na wieki wieków amen.

poniedziałek, 23 maja 2011

"Lunatykowanie, czyli Mjuzikland 1"

Sam utwór, który ukazał się na przełomowym albumie "Vienna" zespołu Ultravox w roku 1980, wywołuje u mnie zamieszanie w myślach, co nie oznacza, że "Sleepwalk" to utwór po prostu słaby. Jest najlepszy na "Vienna'ie" zaraz za utworem tytułowym, który obok "Hymn" i "Dancing with tears in my eyes" należy do najbardziej rozpoznawalnych kompozycji autorstwa tej kapeli z Wlk. Brytanii. "Sleepwalk" charakteryzuje się dynamicznym, agresywnym i rock'owym brzmieniem, choć ta ostatnia cecha jest z lekka na wyrost, a to dlatego, że nie pojawia się w tej kompozycji nic oprócz perkusji i syntezatorów(i rzecz jasna wokalu). Utwierdzanie się w rock'owym brzmieniu utworu z "Vienna'y" wzmacnia rzekoma solówka gitarowa, która zaczyna się ok. 1:12 min.  Niestety, to nie gitara elektryczna, możliwie zmodyfikowana syntezatorem gitarowym, a zwykły, klawiszowy syntezator; być może to słynny Minimoog, pierwszy seryjnie produkowanie syntek na świecie. "Sleepwalk", jak zresztą większość utworów muzycznych, ciężko jest opisać bez niejasnych ogólników. Dlatego warto to posłuchać, a link do utworu podam później. Tekst i tłumaczenie, którego opublikowałem dość dawno, bo w styczniu, jest typowym przykładem utworu kreowanego przez U-Vox, czyli tekstu pełnego natchnienia, zachwytu, melancholii i poetyckiej tajemniczości, ale również smutnego i zdającego się, że podmiot liryczny gubi się w świecie, pytanie pozostaje, w jakim to świecie. Czytając, a potem dokonując translacji "Sleepwalk", odnoszę wrażenie, że ktoś się przed pisaniem zadurzył jakiegoś, za przeproszeniem, jebitnego psychodelika a'la LSD, i niestety, zaliczył w czasie działania narkotyku nieprzyjemne zdarzenia takie jak notoryczne spadanie z chodnika na ryj, przekonanie, że jakiś demon nami steruje, że dziwne dziwne światełka a'la robaczki świętojańskie błądzą i mają niejednoznaczne cele wobec nas. Nie zdziwię, że za tymi narkotykowi wizjami ukryto coś głębszego, wyrafinowanego, ale niemal nie do odczytania bez pomocy autora tekstu, który nie zawsze wszystko chętnie wyjaśni lub podpowie. No! A potem sobie się sprawę zdaje, że uciekł pewien malutki, acz prawie na pewno ważny kawałek życia w postaci kilku-kilkunastu godzin. Niewykluczone, że Warren Cann czy Midge Ure, by wspomóc swoją wewnętrzną, literacką muzę, obrabiali coś innego niż dietyloamid kwasu d-lizergowego(poszukajcie sami, co to jest, uczcie się synonimów!). I dlatego być może powstawały wspaniałe teksty, od których przez moje ciało i duszę przechodzi ciepły, kojący dreszcz. A teraz posłuchajcie i zanurzcie się w noworomantycznym oceanie, na którym wielu chce jeszcze pozostać bardzo długo ===> http://www.youtube.com/watch?v=zvF5kqnrhTo

P.S. Co będzie następne? Ultravox!? Czekajcie cierpliwie! BTW, nie ma to jak stara, elektroniczna muza, choć i dzisiaj nie grzeszy ona kiczem, ale wielu pewnie się ze mną nie zgodzi, a nawet mnie wyśmieje. No to do następnego!

"List do Hiszpana"

Generale Franco!

 

Żydów przyjmowałeś

 

A Baskom i Katalończykom autonomii nie podarowałeś

 

Kto cię zaprowadził do mściwego grzechu!?

 

Czy dobiegłeś do handlowego miasta, gdzie oddałeś siebie innym-dziwnym?

 

Umarłeś w roku '75

 

Dziś znowu się mszczą

 

Chcą zabić relatywną przeszłość, ociekającą szlamem

 

Dziś bezpiecznie

 

Dziś radośnie

 

Już nie pali mego mózgu

 

Zdziwienie, że w sercu Europy jesteś dla wielu bohaterom

 

A w ręce Europy triumf winszują społeczni bohaterzy.

"O waleczny kraju północy"

Dla William'a Wallace'a

 

Znów rodzi się myśl


Znów rodzi się marzenie

 

O zapomnianych czasach

 

Gdzie marazm nie mieszkał po domach

 

Przyszło angielskie plemię - zniszczyło wasze krzyże okrągłe

 

Przyszło angielskie plemię - zabrali w swe usługi wasząszlachtę

 

Przyszło angielskie plemię - po swojemu chcieli wychować

 

Wiem, czym to było

 

Bo Polacy nie zapomnieli odległych już czasów

 

Kiedy huragany pożerały nas i wypluć chciały

 

Jako nowonarodzonych

 

Dziś już niepowtarzalny czas inny

 

Używajcie herbacianego języka

 

Nie zapomnijcie jedynie

 

Jakie słowa chcielibyście pić ze szklanki whisky

 

I kufla piwa

 

A stańcie jako gwardia

 

I przywracajcie spokojem celtyckie czasy.

środa, 16 marca 2011

"Opowieść o zachodnim porcie"

                       Od rangi meczu nie zależy ranga kibica.   Aleksander Kumor


Na rozległym stepie holenderskim

Przepływa fala dumy.

Morze wierności pręży się

I olśniewa morderczym blaskiem niderlandzkie kolosea

Biel i czerwień, czerwień-biel.

Proroctwo lat chudych spełniło się,

proroctwo lat tłustych kroczy wojowniczo.

"Gloria! Gloria! Rotterdam! Rotterdam królem królów" - zakrzyczeli tą planetę.

Pamiętajcie, północne psy!

Zawsze się będziecie topić w gorejącej trwodze!

Przed nami! Tak, nami!

Nożami zetniemy, łańcuchami niemile obwiążemy

Tu na zawsze nasz klub!

I uciekaj, grecko-amsterdamski synu

Wieczyście przeklęta skało gniewno-żałosna!

sobota, 8 stycznia 2011

Mjuzikland 1: "Ultravox - Sleepwalk"

Rozpoczynam nowy cykl - "Mjuzikland". Tu będe publikował oryginalne teksty utworów i polskie przekłady. Dziś "Sleepwalk" grupy Ultravox. Więcej o "Sleepwalk"  U-Vox(skrót od Ultravox) ukaże się w następnym odcinku cyklu "Utylizator". Tłumaczenie jest całkowicie mojego autorstwa.  Pominąłem w przekładzie niektóre, zbędne moim zdaniem wyrażenia jak "repeat 3 times"(powtórzone 3 razy) czy "repeat 12 times to fade"(powtórzone 12 razy do wygaśnięcia).

ORYGINAŁ:

Sleepwalk. (Repeat 3 times)

Rolling and falling, I'm choking and calling,
Name after name after name.

Sleepwalk. (Repeat 3 times)

Naked and bleeding, the streetlights stray by me,
Hurting my eyes with their glare.

Sleepwalk. (Repeat 3 times)

Helplessly breaking, exchanging my faces,
Destined, we had to collide.

Sleepwalk!

Taut on the outside, I'm crumpling and crawling,
Watching the day drag away.
Spiralling deeper, I can't feel my fingers,
Rip round my throat as I dream.

Dream!

Sleepwalk. (Repeat 12 times and fade)

PRZEKŁAD:

Chodzę we śnie

Tocząc się i spadając, dławię się i wzywam

Imię po imieniu

Chodzę we śnie

Nagi i krwawiący, uliczne światła błądzą obok mnie

Raniąc moje oczy swoim oślepiającym blaskiem

Chodzę we śnie

Bezradnie bijąc, zmieniając moje twarze

Przeznaczeni zderzamy się

Chodzę we śnie!

Spięty na zewnątrz, gnę się i czołgam

Oglądając odwleczony dzień

Opadam głębiej, nie czuję swych palców

Rozdzieram naokoło swoje gardło, póki śnię

Śnię!

Chodzę we śnie

piątek, 31 grudnia 2010

"Noworomantycy: Wyrafinowanie dla mas?"

Czy mam zamiar poruszać ten dziwny temat? Czemu dziwny? Dla wielu moich rówieśników, ale i zapewne osób starszych urodzonych pod koniec lat 70-tych i w latach 80-tych ten temat nic nie mówi. Być może wywoła to skojarzenia z Adamem Mickiewiczem, Juliusz Słowackimi i innymi XIX-wiecznymi osobistościami polskiej i światowej literatury. Nie chodzi tu o mianowicie o lekcję języka polskiego czy wykład z historii literatury, ale o inspirację. O inspiracji, którą prawie zawsze czerpię z muzyki, określanej pojęciem niezmiernie szerokim, jakim jest „pop”, pod który podciągnąć można całość muzyki elektronicznej, rockowej, nie wykluczając do pewnego stopnia metalu, muzyki klasycznej i operowej oraz poezji śpiewanej. Styl „new romantic” powstały w Wielkej Brytanii ok. 1977 roku to już dziś „pop” - dlaczego? Proste teksty(???), łączenie brzmień syntezatorów z gitarą elektryczną i  "basem", perkusją elektroniczną? Można dyskutować, ale zawojował on niemały kawałek kuli ziemskiej. Wsłuchując się w takie utwory jak „Fade to grey” Visage czy „Sleepwalk” Ultravox niemalże z sekundy na sekundę zacząłem pisać wiersze. Paradoksalnie nie była to liryka miłosna, lecz filozoficzno-refleksyjna. Może inaczej odczytałem założenia wykonawców, może utwory „new romantic” były faktycznie przeznaczone jedynie do dyskotek. Jednak słuchając dzisiejszych przebojów dyskotekowych tj. od lat 90-tych po dziś dzień i porównując to z „new romantic”, praktycznie nie ma co prowadzić dysputy co do oddziaływania na człowieka. Tamte utwory, tamte teledyski nie były naznaczone erotyką i wulgarnością, jeśli tak, są to tylko rodzynki totalnie bez znaczenia. Nie piszę, że dzisiejsze disco to chłam. Muzycznie jest w porządku, ale gdyby pominąć linię tekstową i pozostawić w "spokoju" linię instrumentalną, byłoby nieźle, acz z mojego subiektywnego punktu widzenia i tak by wiele brakowało. Pewnie dlatego, że jestem zakochany po uszy w starych, analogowych syntezatorach, a ta miłość potrafi być zła. A co do innych stylów muzycznych, mnie inspirujących: na pewno jeszcze moge zaliczyć grupę VNV Nation z Anglii, „dzięki” której napisałem, specjalnie zadedykowany dwóm utworom, jeden z albumu „Judgement” - „Prelude”; a drugi z płyty „Of faith, power and glory” - „Where there is light”. Już od samego słuchania tych dwóch niezwykłych utworów można zatonąć w morzu spokoju, wszystkiej jasności i relaksu. Ta metafora może być śmieszna, sztuczna, niedorzeczna, ale tu chyba mam pisać o tym, co czuję, a nie myśleć nad odpowiednim doborem słów, zdań i innych takich bzdur w wiersz u i (u)tworach wierszopodobnych(bynajmniej nie ten quasifelieton). Oczywistym wydaje się, że inspirować mogą nas wykonawcy piosenki poetyckiej i wyrafinowanej muzyki elektronicznej, mam tu na myśli głównie nurt „new age”, w którym „siedzą” Enya, Jean-Michel Jarre czy Vangelis. To, że popmuzyka może również to zrobić, na pewno też. Ale pierwsze, co pewnie sobie pomyśli artysta i nie tylko - czy napisać paszkwil czy może ociekającą sarkazmem i ironią satyrę? Sądzę, że tak jest najczęściej. To, że można nas zainspirować do napisania wiersza z kręgu liryki relfeksyjno-filozoficznej oraz miłosnej, zaś ten wiersz wydaje się poważny i naprawdę zmusza się do zadumania, refleksji, przemyślenia. I wcale tu nie dotyczy rozważań nad kiczem, powtarzalnośćią, jednostajnością, jednolitością w tej tzw. „popkulturze”, ale może poruszać coś o wiele głębszego, zarówno melancholijne pytania o sens człowieka i świata, jak i próbę zrozumienia wszystkiego dookoła nas za pomocą logiki i rozumu. Może też nas skłonić... I tu już sobie dobierzcie cokolwiek, a zobaczycie, że ten „kicz” może być nadal inspirujący.