Człowiek umarł za życia
W sidłach rozlanej krwi w czaszce uwięziony
Czy to boska kara, że umarł za życia?
Linia żywotu zerwana, to czas dośmiertnej wegetacji
I co mu Absolut szykuje?
Mroźne piekło, śródziemnomorskie niebo czy pusty czyściec?
Człowiek umarł za życia
W sidłach rozlanej krwi w czaszce uwięziony
Czy to boska kara, że umarł za życia?
Linia żywotu zerwana, to czas dośmiertnej wegetacji
I co mu Absolut szykuje?
Mroźne piekło, śródziemnomorskie niebo czy pusty czyściec?
O jeden dzień dłużej niż wieczność chcę mieszkać w ogrodzie zwanym Miłością
Jeść pomarańcze, zakwitające namiętnością
Zerwać jabłka z jabłoni, która promienieje dniem szczęścia przebijającym smutki żywotów ludzkich
Gdzie rosa na trawie głosi słowa ciepła
Gdzie w słaby, nonsensowny proszek obracają się skały bezuczuciowe
Tam spotkam tą, której nigdy nie spotkałem.
Na wybrzeżach tego świata nie ma bliskiego mi portu
Lata piękna minęły i chorobą duszy się stały
Nie ucieknę od tego, w czym los każe mi trwać
A nie wiem, w czym trwam
Czy na wybrzeżach tego świata są plaże
Gdzie morze wyrzuca na brzeg jaśniejącą nadzieję
Która myśli niepokoju wymaże nowym sensem bytu.
Dla "Romancing the Stone" State of the Union
W bieli ujrzałem blask twego smutku oczu
W czerni urzekła mnie radość twej twarzy
Reguluję pierwszy filtr - miłość gromi zło(czymkolwiek by było)
Modeluję brzmienie drugim filtrem - wyrzucam spalone słowa frustracji
Trzeci filtr dołącza się do budowy dźwięku - nie ma murów, nie ma błyskawic złości
To wszystko dla tej, której nigdy nie spotkałem.
Dla "Someone Like You" Ram & Susana
Zachmurzone niebo burzy gromadzi się nad moją krainą
A słońce, które je rozgrzebuje swymi palcami-promieniami - to ty
Twoje ciepło trawi me myśli popękane przez tęsknoczas
A to tylko iluzja snu
Tęsknoczas pożera mnie znów.
Dla "Roter Schnee" Feindfluga
Duch maszyny, duch komina, duch szybu
Wzlatuje w niebiosa ku swej chwale zwycięzcy
Pokonał wody, zwyciężył lasy, podeptał parki i skwery
W wojnie straszliwej i przenikającej
Jam obłożony mieszanką emocji
Nie dane mi wiedzieć
Czy to ideał piękna
Czy to zemsta przyrody...
Dla L.
W niezmierzonych wieżach bloków cię spotkałem
Róża i jaśmin goreją ponad twym ciałem ukrytym w wysokościowcu
Myślami tworzę swoją rzeczywistość
Gdzie miłość żyje, krusząc destrukcję czasu
W tej miłości jestem ja
W tej miłości jesteś ty
Dotyk jej przebudzi egzekucję cichej rozpaczy, która we mnie trwa
My nadzieją się nakarmimy
A wieczność stanie się możliwa.