środa, 15 stycznia 2020

"Istnieją takie słowa"

Takie słowo kroczy wśród nas, które ściera łzę spod powiek

Świat w ich literach widzi w nas wiarę i radość

Lecz istnieje też słowo, które właśnie dowodzi w tych powiekach miriadami łez

I ty nic nie zrobisz, i ja nic nie zrobię

Żyjmy pięknem, tylko ono łzy radości w nas przelewa.

poniedziałek, 9 grudnia 2019

"Nasze skalne miasta, nasze imperia z Rodosu"

Korona błogosławieństwa z metalu najszlachetniejszego temu, którego światopogląd mocą swoją broni się przed trzęsieniem ziemi

Korona cierniowa ze złych akacji i róż temu, którego światopogląd rozmywa się bezszelestnie w pierwszej chmurze łez i goryczy

Oto ludzki świat, oto umysły walczące o nowe Pola Elizejskie, oto twierdza zwątpienia, w której i mnie uwięziła moja myśl.

piątek, 15 listopada 2019

"Łzy i słowa"

Przez świata oczy przebrnęło zbyt wiele fałszywych łez

Przez świata usta uwolniono zbyt wiele fałszywych słów

By teraz świat dostrzegł prawdziwą rozpacz w prawdziwej łzie

By teraz świat szczerze usłyszał prawdziwe utrapienie w prawdziwym słowie.

środa, 13 listopada 2019

"Ciężkie dusze"

Nie zniewalajcie duszy w kajdanach mego ciała, kiedy samotność mym nagrobkiem się stanie

Ptaki niosą ku niebiosom ciężkie dusze, by ogrzały się w promieniach Sol Invictusa 

Lecz w epitafiach i pośmiertnych lamentacjach dolce vita zapisana tym, co po ich ostatniej stronie dziejów samotność odchodzi do krainy wiecznej niepamięci.

"Zła chwała"

Wrota industrialnych hal – bezduszne, im śmierć sługa co dzień rzecze: „Ekscelencjo, Eminencjo

Wrota industrialnych hal – krwawiące smołą i ropą naftową, w ich bezcielesnej otchłani giną w frustracji robotnicy

Wrota industrialnych hal – tam ze srebrnej monety nurtem Styksu do Tartaru płyną gorejący żal, zimna wściekłość

Wrota industrialnych hal – duchowe zniszczenie dajcie im w swej sile wszyscy bogowie, a światłość wiekuista pokoju dolarowego niechaj im świeci

Niech hańba i krzywda będzie industrialnym wrotom – bo bezduszne, nam ich śmierć sługa co dzień rzecze: „Dobranoc, do widzenia, see you later”.

środa, 6 listopada 2019

"Industria II(u surowych bram przyszłości)"

Dla "Prime Movers" Covenant



Gra słodka suita, symfonia kopalnianych maszyn w jednym huku, w jednym rytmie, u surowych bram przyszłości

Industrialny szept świruje we mnie, z jego dźwiękami na kilka godzin zaprzyjaźniam się z Morfeuszem

Trzaski, praski, huki hut, fabrycznych hal lód, ich muzyka tam jak chorał gregoriański po tynieckim klasztorze rozmywa i rozpływa się rozkosznie, i wsłuchuje się w to z oleju i pary lud

W węglowym popiele szukam boskości, szukam boskości na linii produkcyjnej i gdy maszerują raz-dwa raz-dwa na fabryczny front robotnicy przyszłości

Święty, święty, święty, robotnik miejskich zastępów – święty szyb kopalniany, święte nadszybie i jak podświadomość kierujące naszym życiem święte podszybie

Jako w fabrykach, tak i na ulicach – trzaski, praski, huki wszelkich samomaszyn, jako na torze, tak i na asfalcie

Pędzimy ku elektronicznej przyszłości, nawet wszyscy wojownicy kosmosu, których żony to kalokagatie, legną w marny pył przed jej aroganckim obliczem

Jako przed komputerowym ekranem, tak i przed elektroszynotablicą

Gra słodka nuta, i jej orkiestry żaden demon nie zabije, bo właśnie gra słodka suita.

"Modlitwa do Norn"

Moim życiem iluzja, jej wirtualność łamie moje kości, lecz w Midgardzie moje myśli złamane są, aż czuję ich beznadziejne zimno, złamane wciąż na nowo obumierają

Ty, Werdandi, i ty, Skuld, i ty Urd, z tkaniny najprzedniejszej wyprowadziliście ku światu mój los, lecz los mój z losem świata wiruje w śmiertelnej, tanecznej ekstazie

W ekstazie narkotycznie chłonę zawroty głowy, zwane weltschmerz

Moim życiem iluzja, gdzie stoję na pewnej siebie i mnie ziemi, tam tonę w bagnie czarnych zwątpień

Gdzie w słońce tak wieloma darami nam ofiarowujące patrzę, tam pustym wzrokiem przeobfitym w łzy spoglądam w śmiercionośne oblicze ciemności

Bo moim życiem jest iluzja, o godz. 7:00 iluzja utopijna, o godz. 20:00 iluzja obalona przez rząd Midgardu

Gorzkie łzy, które wciąż spijam, lecz słodka jest krew, która odżywia moje ciało, które krzyk nienawiści daruje mojej iluzji

Bo moim życiem jest iluzja, a iluzja jest moim życiem, złudzeniem, które jest tombakiem

Gorzkie łzy, które nie są gorące, lecz ich chłód grudniowy w stan hibernacji wpędza drogi mej duszy

Gorycz tych łez wciąż będę smakować, iluzją mojego życia wciąż będę karmił ducha gigantyczny głód.