niedziela, 1 marca 2020

"Wiaro, świetle i rozkoszy życia"

Dla "Forsaken(Vocal Version)" VNV Nation



W nowym słońcu mój stalowy pancerz topi się i miesza się z ziemią, do mych nozdrzy nie dociera już jego hartujący zapach

W słodkiej wierze chcę zobaczyć mój kres, który jak stare, chore drzewo ściął strach, a jego zwłoki zostały spopielone przez „brave new world”

Czy zapłacę za słodką wiarę mym krwawiącym ciałem?

Czy zapłacę za słodką wiarę mym pogubionym umysłem?

Na śmiertelnej krawędzi nowego dnia umiera mojego ego, bo tam ono krzyczy i szlocha za nowym hartem ducha, lecz jego głos niknie niczym mgła rozwiana dłońmi południowej damy

Chcę zobaczyć mój kres, bo tam z bezmiarem cierpliwości oczekuje na mnie „brave new world” - jasny lub ciemny, gorący lub zimny, bez dziejów mojej szorstkiej cielesności.

poniedziałek, 10 lutego 2020

"Kruche kamienie"

Po co naszym żywotom ideał? Wszak my jesteśmy jego ograniczonym stworzycielem

Po co naszym żywotom ideał? Wszak jego ogień tylko pozornie w swej mocy jest rozniecony

Po co naszym żywotom ideał? Przecież ilu ludzi wysłał w ciemne podziemia.

"Poeci, malarze, graficy, rzeźbiarze"

Nie ma mojej wiary w sztuce – pokarmem mym i napojem nie stanie się miedzioryt ani graffiti

Wiara ochłodzona, nie jesteśmy narodem wybranym, gdzież nasz diadem cesarski, gdzież nasze parady zwycięstwa ulicami twardo sunące?

Dla świata rozumu jesteśmy niewidzialni, w pustce uwięzione zgnębione duchy obezwładnione łańcuchem marazmu

Mroczymy siebie wciąż tylko winem utopii, nie ma mojej wiary w sztuce, pozbyliśmy się hymnów i psalmów sławiących, pokarmem mym i napojem nie staną się „Odyseja” ani „Treny

Skazani na śmierć, ostatnią myślą widzimy ruiny sztuki, ostatnim wzrokiem ogarniamy naszą beznadzieję, triumf nauki i rozumu

Nasz karnawał już się skończył, w glorii nadeszły fabryka i laboratorium, komputer i elektrownia atomowa

Poeci, malarze, graficy, rzeźbiarze – czas już się pogrążyć w narkotycznej otchłani, tam dożyjemy w złości naszych bezbarwnych dni

Nasz czas osunął się w przepaść... I jego dusza odeszła do krainy światłości...

środa, 5 lutego 2020

"Osobowość(gonitwa za Psychomesjaszem)"

Zaburzenia emocjonalne, proszę puścić to na antenie[...]” - „Jestem Bogiem”, Paktofonika, Kinematografia, rok 2000



Zawsze umieram w płomieniach przepoczwarzających się uczuć

Od socjaldemokracji po libertarianizm, od epikureizmu po nihilizm, od surrealizmu po pop-art, krążąc beznadziejnie między manifestami do świata

Po starej śmierci nowa śmierć, lecz życia bóg we mnie silny jak pajęcza nić, a życie takie wiecie jakie, widzowie oglądający moje spektakle

Po starej śmierci nowa śmierć, kładę wciąż znicze na mój grób, a ciało ciągle zmartwychwstaje, odrodzone z nowym słońcem

Dzieła moje gliniane rozpadają się w morzach świata, dzieła moje granitowe lecą nad pejzażami świata

Zawsze umieram w płomieniach świeżej śmierci, zawsze żyję w naszym lodowym pałacu

Biczuję swój umysł, moją wolę wysyłam na wygnanie, bo nie wiem, kiedy zaczyna się życie, a kiedy kończy śmierć.

środa, 15 stycznia 2020

"Uwięziony w Huxley'u i Orwell'u"

Ile skrzydeł gołębich potrzebuje ten świat, by na tronach wszystkich państw zasiadły w najprzedniejszych szatach ideały?

Nie ma żadnych skrzydeł gołębich, do niebios polecimy aeroplanem, bo wszystkie ptaki spoczęły na cmentarzach ideałów

Ciała marzeń toczy rak, wieść taka ukryta niesie się po świecie, realizm zdeptał idealizm

Nad ziemią szybujemy niespiesznie motolotnią, bo wszystkie ptaki spoczęły na cmentarzach ideałów

Żegnaj, idealizmie, co łzy twe brukują moją drogę, ciałem nie będziesz już ze mną, lecz tak, duchem stworzonym z diamentu będziesz ze mną

Ciałem się kiedyś zjednoczę z tobą wobec zimnych praw świata, a na mych plecach narodzą się gołębie skrzydła.

"Nekrolog"

Nikt, kto jeszcze chowa w sobie oddech Ziemi, nie potrzebuje marzycieli

Ich słońce, jak w arktycznej pustyni, świeci mocno, lecz ciepło w nim zgasło

Nikt, kto jeszcze chowa w sobie oddech Ziemi, nie powie, że nie wpasował się precyzyjnie w tryby maszyn, omnipotencję szumu miasta

Marzycielskie planety we krwi własnych marzeń, nikt, kogo dusza to uderzenie klawisza smartfona i przemysłowy rozgardiasz, nie potrzebuje marzycieli

Krainy marzeń na pustkowiach naszych myśli cyfrowych, nasze wolne społeczeństwo nie potrzebuje marzycieli

Powietrza pęd ku dobrej przyszłości niech napędza technik i inżynier, chemik i matematyk, bo nikt nie potrzebuje marzycieli

Co marzenia swe piszą, co marzenia swe malują, co marzeń akt widzimy w teatrze, nasz wolny świat nie potrzebuje marzycieli

Lecz może świt marzeń znów nastanie...

...ale jakakolwiek nasza cząstka o tym wie...

"Istnieją takie słowa"

Takie słowo kroczy wśród nas, które ściera łzę spod powiek

Świat w ich literach widzi w nas wiarę i radość

Lecz istnieje też słowo, które właśnie dowodzi w tych powiekach miriadami łez

I ty nic nie zrobisz, i ja nic nie zrobię

Żyjmy pięknem, tylko ono łzy radości w nas przelewa.