środa, 10 października 2018

"Neofuturyzm"

Z powietrzem ściga się elektryczny zespół trakcyjny, pantografem żywi swój umysł, prądem dostarcza mu prędkości

Przez Warszawę i Katowice, Kujawy i Podkarpacie swoje hymny na szynach i reflektorach odgrywają niczym najprzedniejsza symfonia Elf i Acatus Plus, Pendolino i Dart, swymi sylwetkami fantastyczno-naukowymi wjeżdżają w nowe światy

Stare światy żyją, lecz nowe światy elektryczne płomień postępu dla nas odzyskały

Ze słońcem i księżycem, chmurą i błękitem niebios ścigają się nowopojazdy, nowokolej pędzi jak strumień światła kosmicznymi autostradami

Widzisz pędzącą szynostrzałę, smugę ciemną wystrzeloną jak rakietę, a to nowe oblicze, oblicze me i twe

Oto elektromodernizacja - oto królowa XXI wieku.

środa, 29 sierpnia 2018

"Wierzę III"

 Dla psalmu nr 132 pt. „Na poświęcenie świątyni” z biblijnej Księgi Psalmów



W mrocznych przestrzeniach, na czarnym stepie ma dusza cię poszukuje, chce się nasycić owocami twej jasnej światłości

W czymże mój duch znajdzie pocieszenie na przyszłe dni, jak nie w twych ramionach, jak nie w twym ulubieniu?

Umysł mnie zabija, ludzkie języki drwiące i jadowite ogniem lodowatym mnie traktują, nie niknij przede mną na niebiosach, w czymże mój duch znajdzie pocieszenie na przyszłe dni, jak nie w twym nieogarnionym sercu, jak nie w twym bezkresnym rozumie?

Jesteś mym dobrym narkotykiem, co unicestwia złą krew w mych żyłach, jesteś mym dobrym alkoholem, który poddaje cię mnie twemu słowu i twemu czynowi

Nie niknij przede mną, gdy upadam i spoglądam próżnym wzrokiem w niezbadaną pustkę przerażenia, niech nie niknę przed tobą, gdy wkraczam na czarny step

Wierzę, wierzę, wierzę - oto me słowo ofiarowane tobie, oto twe słowo, które karmi mą wygłodniałą duszę.

"Policz me dni"

Jak daleko sięgasz, cieniu mej duszy, twa nieskończoność niejasna mi

Policz me dni, pierwszy poruszycielu, pieczęci świata, jak daleko sięgam, poseł swej duszy

Moje przygnębienie jak liść z jesiennej krainy, strawą i słodkim napojem zagłuszam bliskie troski

Przyjacielska ręka mym myślom już zbędna, mój bieg za chewrą kadiszą przyspieszony, jak lokomotywa zdążam z uporem do ostatniej stacji

Idę do domu wieczności, tam odpoczną me smutki, choć dusza może zaniknie, tam odpoczną me kości, choć życie będzie nadal układało koleje swego losu.

poniedziałek, 18 czerwca 2018

"Odległe sacrum, bliskie profanum"

Gdzież w odmętach wody ma miłość, skryta przede mną zimną ścianą z ludzkich uczuć?

Ręką tafli wody tknę na niezbadaną chwilę, a ona w swej zieleni i błękicie proroctwa mi nie przekaże, jak przekazał Najwyższy swe posłanie Izajaszowi

Ręką czerwcowe drzewa tknę na momentów kilka krótkich, oczy skrywające niemiłość skieruję w jasną toń nieba, dokąd ptaki zmierzają, a tam pustka poza pustkami, tam uwięziony mój czas

Wysuszony mój ocean, a ja kłamię innym, że ocean mój to czystej i pięknej wody krainy

Jedna chemia za drugą leci, mój umysł krzywy, a me ciało pożywką dla chorób, one życie ofiarowują komu innemu

Lecz ciało wydane na śmierć, umysł to śmieszny przepadek, dopóki Ona nie pokaże mojej doli tej doli, w której samotnemu wzgórzu drugie wzgórze przypisane, a one zbratane z sacrum zwane miłością po wszystkie sny srebrme wszystkich ludzi.

"A State of Trance"

Muzyczne ciągi obrastają nas, porwani my w podróż po wizualizacjach

Wzrok nasz płynący lekko po laserowych promieniach, co kolorami swymi wtłaczają w nas stan transu

Umysły nasze w świecie elektronicznej nadświadomości, oczy nasze wyprzedzają rzeczywistość

Zobaczyliśmy niebo ze słońc, gwiazdy z ognistej geometrii wizualizacji, usłyszeliśmy stan transu, światła na scenie do innego wymiaru naszą religię zaprosiły

Stan transu obudzony w nas, w stanie transu wyprzedzamy rzeczywistość.

"W kręgach banalnej rzeczywistości, na Ziemi nie z tej Ziemi"

 Dla "Missing" Sero.Overdose


Gdzież odlatujesz, myśli wesoła, czy moim wierszem cię dogonię?

Ciepłych ramion człowieczych mi brak, słońce wygnane przez szare chmury

Moja wiaro, radosna ma pocieszycielko, królowo, co władasz mym królestwem uczuć

Z gwiazd całego kosmosu utkałaś i odziałaś mnie lśniącym płaszczem, co kolory świata przyniósł mym rozpadającym się marzeniom

Dotyk stworzony z miłosnych chwil nie dla mych oczu, nie dla mych myśli, a dla mych głupich snów, co ich dreszcz przez me tkanki przelatuje

Moja wiaro, radosna ma małżonko i bezczasowa przyjaciółko, twe niewidzialne lico niczym szechina, w każdym świętym miejscu twa obecność z uśmiechem dla mnie

Słyszę twój śpiew, wsłuchuje się zapamiętale w słowa twej pieśni, na spotkanie ci niecierpliwie wychodzę

A słowa tej pieśni: „ty i ja wobec wszelkich bogów wiecznym małżeństwem, ty i ja wtopieni wobec siebie w agape, ty i ja poza fizyczności zamkniętym światem, ty i ja w transcendentnym wywyższenia świecie”.



piątek, 25 maja 2018

"Marzenie na gwiezdnych morzach"

Me oczy wyznaczone sinymi polami, skóra blednąca, głęboką biel znająca

Me myśli uciekają przed światem wyziębionym, kiedy me marzenie o imieniu Historia zgasło na gwiezdnych morzach?

W zlodowaciałej krainie dusza poplątana, w sieci pajęczej bezradnie brodząca, dotyk ciepła tutaj wymazany

Gdzież jesteś, moje marzenie, ukryte już może pod innymi pseudonimem?

Gdzież jesteś, moje marzenie, ty mnie już nie znasz, ja ciebie już nie znam

Gdzież jesteś, czy w twej księdze me miano, moja osnowa wciąż jednak zapisana?