niedziela, 30 sierpnia 2020

"Zręczne, bezcielesne uczucie"

 Moje więzi oplatają twe ręce, niewidzialne, twoje ręce, boże tak odległy od nas

Choć poznaniu memu nie przyniosłeś ostatecznych słów objawienia, na wzgórzach mych dróg nie wzniosłeś twierdzy zbawienia

Zręczne, bezcielesne uczucie prosto z duchowych pałaców, które uciekają od wiedzy i księgi, wyzwalają mnie z obozu wątpliwości, on niknąc, śle do ciebie wieczne pytania bez wiecznej odpowiedzi

Choć poznaniu memu nie uspokajasz ich wichrów wrzeszczących, ich wichrów pełnych buntu

To może twe słońce wylewa się na to, co jak spod dłuta Fidiasza wypłynęło ku nam, ku tobie, ku wszelkiej chwale

A ty rzeki tych dusz, co ich słowa wewnątrz i na zewnątrz są wzgardą dla bezmyślnej krwi, dla myśli bez żadnej wagi, dla czynu bez granic prawdy, może sprowadzasz do twego morza

Gdzie na jego każdej horyzontalnej krawędzi ujrzymy może twoją czystą nieskończoność.

"Agnoza"

 Przed rzeczami ostatecznymi drogi, na których badałem nieogarnione

Skończyły się, to gorzka niespodzianka, dane mi już tylko zobaczyć narkotyczną feerię barw, z których nie mogę wyrzeźbić wizji duszy

Duszo, dlaczego w twym lustrze siebie nie widzę, czy uciekłaś nowo narodzona w ciało mego anachronicznego zawiązka?

Duszo, żadna linia mego zmysłu nie sięga ciebie, czyż siostra metempsychoza wskazała do ciebie moją drogę, gdzieś wcześniej ukrytą w innym kraju, na innej wyspie czy kontynencie?

Przed rzeczami ostatecznymi upadłem, ze wściekłością rażę swym wzrokiem-piorunem głębokie ziemie

Te rzeczy ostateczne to ty, ciemności, za której bezbarwną zasłoną może zawarte moje marzenie wiary, za której bezbarwną zasłoną może tylko zima, może tylko kości

Lecz słaby człowiek jestem, w odludnym więzieniu agnozy osadzony, poza celę nie sięgam oczyma, które zabierają ze świata słowa, czyny, dzieła i sytuacje

Niech to, czym żyje, niech to wyda werdykt moim prochom, niech to przesądzi o mojej przyszłej pamięci.

środa, 20 maja 2020

"Ta kobieta i ten mężczyzna"


Jak krakowski mędrzec, tajemniczy, namacalny duch przybyły spoza czasu, spoza przestrzeni

On na ulicach Krakowa nauki swe głosił: „albo wódka albo bóg, albo wódka albo bóg

Ja z dwojga tego – tej kobiety i tego mężczyzny wybieram zmysły, ich nieznośny, ale prawdziwy znój i trud

Bo wódka mami i swym wężowym jadem zatruwa nasze ciała

Bo bóg istnieje, a go nie ma, bo bóg swe trony na ołtarzach zbudował, a nam z nich nie króluje, nie przewodzi ziemskim imperiom

Albo wódka albo bóg, albo wódka albo bóg” - duch prawdziwie się nasyca, oni zaprzeczają poznaniu, widzę sensualnego stworzenia pasjonujący świat, do których prawdziwych bram już czas mi podążać.

poniedziałek, 20 kwietnia 2020

"Ty, odwieczny boże... III"

Ludy krew obcą i rodzimą na ołtarzu potrzeb życia ci ofiarowały, tobie, co ze znanych tylko tobie składników zestawiłeś światy

Czy ta krew twym ustom była słodka, czy twój duch został oświecony ahimsą, oświecony boskim synem, oświecony wysłannikiem z tej nocy, co ogień nowej ery rozniecił?

Teraz twe świątynne ołtarze przyobleczone w kadzidła, ogień ku twej potędze z niego cię ogrzewa, tobie podano mleczne i mączne sprawunki, hostię i napoje psychodeliczne, co wymiary życia naginają

Czas zmienił dżunglę w drapacze chmur, czas zmienił brud w czystość, czas zmienił konie w mechaniczne rydwany i lektyki

Ty, co patrzysz w nasze myśli z niedostępnych turni twego tronu, czy obmyty zostałeś obficie w naszej krwi, czy nasyciłeś nią swą chwałę, czy nowa mądrość stała ci się miła i reformy, co mają nowy monument z ruin stworzyć, przyjąłeś w grono ucztujących z tobą?

Nie odpowiesz mi mocą nadprzyrodzoną ani mocą snu, ani mocą sztuki, ani mocą nauki, w twą głębię się bez ustanku zanurzam, lecz odpowiesz mi, kiedy ostatecznie zamknę bramy mej poezji.

"Hardtek"

Industrialny kwas jak dreszcz przelał się koło mej mechanicznej myśli

Inny czas, w czasie rzeczywistości, inne miejsce, w środku mego osobistego wszechświata

Znikam z nurtem industrialnego kwasu, on lekko i zręcznie mnie zaprowadzi do morza całej mej psychodelii.

wtorek, 14 kwietnia 2020

"Hardstyle"


Uderzenie burzy – to uderzenie wiekuistej radości, jak iskra w powietrzu żyje zaledwie parę chwil

Z jego dźwięków zrodzona nowa utopia, jak iskra w powietrzu żyje zaledwie parę chwil

Do kruchego światła podróżuję, niech jego iskra żyje we mnie aż do wezwania Kali.

piątek, 10 kwietnia 2020

"Trójwers marzyciela"

Ma pieśń nie z polecenia bogów jest

Jestem normikiem, co sięga swymi oczami poza widzialne przestrzenie

Będę zawsze żył w swoich snach tworzących mnie, separując sacrum myśli od profanum ciała.