czwartek, 22 lutego 2018

"Okcydent 2040"

Gdzie słońce blednące podąża w wody bałtyckie, by w miłosnym uścisku z nimi przebywać kilka godzin

Gdzie słońce zmęczone wygasa na szczytach Sudetów

Tam jest wojna wojen, której artyleria i karabiny grzmią w umysłach, lecz czas może tam w materię oblecze broń, a do broni włoży pocisk

Głosiciele dialogu umierają za życia, może umrą razem z życiem

Z bloków i diogenesowych rezydencji idzie panarmia, by zieleń, biel i czerń powiewały na Big Benie, Bramie Brandenburskiej i Łuku Triumfalnym

Nocy kryształowa*! Z jakim demonem tym razem będziesz za pan brat?

Nocy św. Bartłomieja**! Czy znów twe pioruny ciśniesz w lud?

Czy ziści się marzenie szaleńca, czy i kto będzie na liście Endloesung***?

Komu szata śmierci przymknie oczy, kto zmiesza krew z cennym kruszcem na tronie?

Kiedy szczęście ucieknie w ciemny las, a Thangorodrim**** zostanie wzniesiony?

Czy ten rok przyjdzie, gdy będzie na ostrej krawędzi balansowało życie?

Gdy wciąż pijemy nektar, czy za nami podążają duchy półwyspu z wojennymi sztyletami?

Patrzę na sudeckie szczyty i w daleką toń Bałtyku, tam nasza gwiazda umiera i od wschodu znów nam wraca

Patrzę w zachodnie niebo, a tam z białych chmur ułożone same pytania i sama niepewność, one nie zajrzą w przyszłowidzenie, bo jutro może zostać spalone.


* - pogrom w całej III Rzeszy dokonany przez nazistowskie bojówki na Żydach w listopadzie 1938 roku;

** - rzeż dokonana na hugenotach w sierpniu 1572 roku w Paryżu;

*** Endloesung - nawiązanie do "Endloesung der Judenfrage", czyli ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej;

**** Thangorodrim - twierdza zbudowana przez Morgotha, jednego z czarnych bohaterów tolkienowskiej prozy np. opowiadań zawartych w "Silmarillionie".

Wiersz inspirowany utworami "The Final Solution" oraz "Rise of Evil" power metalowej grupy Sabaton.

niedziela, 7 stycznia 2018

"Drzewo wiadomości dobrego i złego"

Myśli cień pośród cieni: "ty jesteś znawcą ksiąg, rycerzem walczącym dla wiedzy nieskończonej, słońcem wszystkich mądrości"


Ja myślę w ostępach odludzia, zapisany w naturalnej strukturze


Strony sur i ksiąg Boga me zmysły poznały nieodwracalnie, mym myślom objawione na zawsze przyczyny wojen i politycznych interesów, ukradłem prędkość światła i chadzałem po Układzie Słonecznym


Miłości opisy filozoficzne i psychologiczne, literackie i historyczne zapamiętałem po wszy dzień, po ostatnią noc każdego z mnie


Lecz ona nie upiła mych myśli, nie oddałem jej nikomu


Do drzewa wiadomości dobrego i złego ma wędrówka bez końca i wybitnie nonsensowna, ona mym poetyckim zapisem w pamiętniku, curriculum vitae gorejące, w grobowcu dawnych dni żyjące


Koło drzewa wiadomości dobrego i złego łkanie me wyciszone, bo jego tam nie ma, bo ma miłość nie pozna jej miłości, bo ja żyję tylko jako księga


Ma miłość nie pozna jej miłości, a pozna zawsze karty ksiąg.

sobota, 16 grudnia 2017

"Wierzę II"

Klęcz przed ołtarzem, kołysz się przed Jeruzalem, oddaj pokłon Mekce, dziecko Abrahama – to jego wola


Medytacyjny trans duszy nawiąż, buddysto i hindusie – to wola duszy i ich wola


Ukłon uczyń przed słowiańskim bogiem, rodzimowiercze – to droga do Nawii


Idź za nim, dźwigając swego ducha w transie, sikhu – to ponadzmysłowe zaproszenie jego poza kształtami


Czy one te religijne sny po śmierci twej spełnia, jak ty tego w swym ja zapragniesz?


Czy dusza twa migruje, czy dusza twa spotka się z nim, czy duszę twą na sacrum i profanum rozdzieli?

"Haiku, czyli światłość muzyki"

Po raz drugi dla „Freefall” Nu NRG


Jak dryfuję bezładnie pośród słońca, jak dotykam białych ciał najwyższych chmur


Do reinkarnacji zmierzam, zalewa mnie rzeka odnowionego umysłu


Jeszcze daleko ostatnia przystań, niech podążę dzisiaj za światłością muzyki.

"Futuricus"

Dla "Freefall" Nu NRG


Wśród syntezatorowego lasu kroczę pośród latarni ulicznych miasta przyszłości


Czuć obiecujący zapach elektronicznych dębów, sosen wyrosłych z elektronicznych dźwięków


Syntezatory grają elegie i fraszki przyszłości, syntezatory grają ody i w chóralny śpiew nas wszystkich oblekają epopeje


Gdzieś na niebie stworzonej z syntetycznej materii bramy do Nieba się otwierają, ja tam idę pośród latarni ulicznych miasta przyszłości


Dziś średniowieczny sonet w futurię ubrany, dziś futuria wytłacza świat z polichlorku winylu i żywic epoksydowych


Oto jesteśmy my – elektroniczne społeczeństwo z muzyką syntetyczną dla pospolitej rozrywki i dusze zrodzone z wirtualnej rzeczywistości


Oto jesteśmy my – futurystyczne dzieci narodzone z plastiku i zimnego metalu.

poniedziałek, 4 grudnia 2017

"Dobre maski miłości"

Me życie jak Morze Aralskie – wody sycące mnie wysychają na przekór mnie, a brzeg na złość mnie oddala się, czarną mgłą przykryty


Supernowa życia zrealizowana z przytupem, martwo tkwiąca w historii mego życia, tylko egzystuje-wegetuje me ego jakby gwiazda neutronowa, cień dawnego nadolbrzyma


Chwyć mnie za rękę, duchu kobiety, co wędrujesz z mym umysłem po ziemskich szlakach


Tylko ty uwolnisz mnie z mroźnej ciemności, tylko me pragnienie płonie z nutą nonsensu dla ciebie


Tylko ty, lecz nie ja – ja nie znam ciebie, a znam dobre maski miłości – czy to przeznaczenie, zwane obfitością darów i deficytem miłości?

"Tam jeszcze słychać łemkowską piosenkę"

Dla "Send Me An Angel" Scorpions


Zamykam swe oczy na świat, przywołuje marzenie senne nad pomorskim jeziorem i pod niebem Lubina, pod zamkniętymi oczyma zmierzam powoli do mej Utopii


Wyglądam ciebie co dzień, ma łemkowska ziemio, lecz twa dusza wyrwana brutalnie stamtąd, stała się prochem w bożych dłoniach


Niech mój język uschnie, niech ma ręka i noga ustanie, niech me myśli skrzywią się, jak przeklnę cię lub zapomnę nieostrożnie o tobie, łemkowska łąko, królowo nasza, której żaden samozwaniec cię z tronu nie zepchnie w otchłań


Podaj mi rękę, łemkowska ziemio, poprowadź mnie gościnnie do swych domostw i na twe cmentarze, do twych cerkwi i kościołów, i do twych lasów, gdzie sosny, dęby i modrzewie się śmieją razem z nami


Niech w niepamięć odejdzie me imię, niech me wiersze staną się popiołem w kominku, niech ukarany bezlitośnie zostanie mój los, jeśli ci będę złorzeczył z drwiną, łemkowska ziemio


Z mych ust zerwij łemkowską modlitwę, dolnośląski wichrze, i łaskawie zaprowadź ją tam, bo z nadzieją jeszcze mi dane żyć, że wrócę na łemkowską łąkę, której życie nigdy się nie skończy.