środa, 13 listopada 2019

"Zła chwała"

Wrota industrialnych hal – bezduszne, im śmierć sługa co dzień rzecze: „Ekscelencjo, Eminencjo

Wrota industrialnych hal – krwawiące smołą i ropą naftową, w ich bezcielesnej otchłani giną w frustracji robotnicy

Wrota industrialnych hal – tam ze srebrnej monety nurtem Styksu do Tartaru płyną gorejący żal, zimna wściekłość

Wrota industrialnych hal – duchowe zniszczenie dajcie im w swej sile wszyscy bogowie, a światłość wiekuista pokoju dolarowego niechaj im świeci

Niech hańba i krzywda będzie industrialnym wrotom – bo bezduszne, nam ich śmierć sługa co dzień rzecze: „Dobranoc, do widzenia, see you later”.

środa, 6 listopada 2019

"Industria II(u surowych bram przyszłości)"

Dla "Prime Movers" Covenant



Gra słodka suita, symfonia kopalnianych maszyn w jednym huku, w jednym rytmie, u surowych bram przyszłości

Industrialny szept świruje we mnie, z jego dźwiękami na kilka godzin zaprzyjaźniam się z Morfeuszem

Trzaski, praski, huki hut, fabrycznych hal lód, ich muzyka tam jak chorał gregoriański po tynieckim klasztorze rozmywa i rozpływa się rozkosznie, i wsłuchuje się w to z oleju i pary lud

W węglowym popiele szukam boskości, szukam boskości na linii produkcyjnej i gdy maszerują raz-dwa raz-dwa na fabryczny front robotnicy przyszłości

Święty, święty, święty, robotnik miejskich zastępów – święty szyb kopalniany, święte nadszybie i jak podświadomość kierujące naszym życiem święte podszybie

Jako w fabrykach, tak i na ulicach – trzaski, praski, huki wszelkich samomaszyn, jako na torze, tak i na asfalcie

Pędzimy ku elektronicznej przyszłości, nawet wszyscy wojownicy kosmosu, których żony to kalokagatie, legną w marny pył przed jej aroganckim obliczem

Jako przed komputerowym ekranem, tak i przed elektroszynotablicą

Gra słodka nuta, i jej orkiestry żaden demon nie zabije, bo właśnie gra słodka suita.

"Modlitwa do Norn"

Moim życiem iluzja, jej wirtualność łamie moje kości, lecz w Midgardzie moje myśli złamane są, aż czuję ich beznadziejne zimno, złamane wciąż na nowo obumierają

Ty, Werdandi, i ty, Skuld, i ty Urd, z tkaniny najprzedniejszej wyprowadziliście ku światu mój los, lecz los mój z losem świata wiruje w śmiertelnej, tanecznej ekstazie

W ekstazie narkotycznie chłonę zawroty głowy, zwane weltschmerz

Moim życiem iluzja, gdzie stoję na pewnej siebie i mnie ziemi, tam tonę w bagnie czarnych zwątpień

Gdzie w słońce tak wieloma darami nam ofiarowujące patrzę, tam pustym wzrokiem przeobfitym w łzy spoglądam w śmiercionośne oblicze ciemności

Bo moim życiem jest iluzja, o godz. 7:00 iluzja utopijna, o godz. 20:00 iluzja obalona przez rząd Midgardu

Gorzkie łzy, które wciąż spijam, lecz słodka jest krew, która odżywia moje ciało, które krzyk nienawiści daruje mojej iluzji

Bo moim życiem jest iluzja, a iluzja jest moim życiem, złudzeniem, które jest tombakiem

Gorzkie łzy, które nie są gorące, lecz ich chłód grudniowy w stan hibernacji wpędza drogi mej duszy

Gorycz tych łez wciąż będę smakować, iluzją mojego życia wciąż będę karmił ducha gigantyczny głód.

"Istoto pełna prawdy"

Istoto pełna prawdy, zamykająca w sobie granice wszystkich światów

Miliony imion niosą chwalebnie na swych rękach ci, co zawierzyli się matce-wierze

Czy twa siła pozwoli przed mymi oczyma zobaczyć twą prawdę o Ziemi?

Jak daleko wybiega poza ramy naszych praw twe rzeźbiarskie dzieło, polichromia na sklepieniu Kościoła Mariackiego, wiersz w ramionach romantyzmu lub sentymentalizmu?

Czyż me życie musi w swym przygnębiającym losie ustąpić śmierci, by ujrzeć twe mocne, świetliste oblicze, istoto pełna prawdy?

Wciąż szlakami po górach umysłu błądzę między panteizmem, pandeizmem, ignostycyzmem i agnostycyzmem religijnym, wciąż na tych szlakach nie odnajduję tego jedynego, uwielbionego szczytu

To, co narodziło się z rąk ludzkich, polityczna przemowa na stadionie czy rozmowy mdłe niczym ziarna ryżu w mętnej, wrzącej wodzie, przed tobą, istoto pełna prawdy, niknie jak armia nocy emigrująca przed świtem

Istoto pełna prawdy, dozwól mym modlitwom spełnić twe bezsprzeczne objawienie, dzisiaj, gdy zmysły wciąż ciężko pracują lub jutro, jak ziemia zaprosi w swoje głębiny prochy moje.

piątek, 13 września 2019

"Dusze nasze mechaniczne, ciała nasze techniczne"

 Dla "Puffer" F-Rontal i "19 Calls" Deborah de Luca



Zaglądam w psychodeliczne dusze maszyn, zaglądam w ich mechaniczne oczy

Technoego moich miejskich dróg życia najjaśniejsze, jaśniejsze od tysięcy światłości błyszczących na podniebnej kopule

Podążam za krokami latarni miasta, raz za razem, raz za razem, co jak na morzu wskazują mi jego ducha futurystycznego

Odległy wrzask autostrady, daleki stukot EU-07 – ich ścieżkami, ukrytymi za płótnem, gdzie namalowane są esencje miasta, prowadzi mnie techniczna perkusja i fortepian grający w elektrowni

Zaglądam w psychodeliczne dusze maszyn, zaglądam w ich mechaniczne oczy – bo w nich są nasze dusze, bo ich wzrokiem ogarniamy technomiasta i technowsie.

piątek, 30 sierpnia 2019

"Gdzie mój początek, tam i mój koniec"

Ostatni lot kolejny raz przeszywa powietrze, rozbiję się o koniec świata

W mojej myśli nie ma myśli, w moim czynie nie ma czynu

Umarłeś, Woju, dla tego świata, spocząłeś w Breslau, ja umieram dla wirtualnej rzeczywistości

W wirtualnej rzeczywistości moja kokaina, mój haszysz i mój fetysz

W wirtualnej rzeczywistości moje marzenia obronione, poza nią powietrze, jakie znamy wszyscy

W wirtualnej rzeczywistości mój prawdziwy Eden, którego ogrody nie zakwitną nigdy przed mą dłonią

Rozbiję się o koniec świata, i kto mojej pamięci pozwoli przetrwać wokół mojego ciała, które zaniechało gestykulacji, które powiedziały „dość!” słowom?

Rozbiję się o koniec świata, który mnie zapomni...

… I tyle pozostanie ze mnie, wiedza i inteligencja przepadają wnet w nurtach rzek tego świata.

czwartek, 11 lipca 2019

"Spalone myśli, zatopiona rzeczywistość"

W oczach mych zimna myśl, której zwyczajny bieg dnia nie zasmakował

Spalone moje myśli w klawiszu syntezatora, zatopiona moja rzeczywistość między nutami na pięciolinii, zatopiona moja rzeczywistość w dark electro i aggrotech'u

Nic w mych spalonych myślach nie widzę, zbaw mnie, zatopiona rzeczywistości, od twoich cieni zarysowanych w mojej duszy

W mych spalonych myślach krąży posmak mych anachronicznych idei, w mej zatopionej rzeczywistości Pompeje i Herkulanum, zastygła lawa dróg mojego życia wyżera mojego ducha niby kwas

W oczach mych krew konturami swymi maluje mój przyszły żywot, zanieś mnie na swych falach do mej przystani, Pierwsza Przyczyno o miliardach objawień dla tego świata

Mój liniowiec w hiperprzestrzeni pędzi poprzez otchłani pustki czerń do mej przystani, lecz lata świetlne przeszłe i przyszłe jedną karę główną wydały dla mnie na wokandzie sądu losu

Zanieście mnie choćby raz do mej przystani, bo w tej rzeczywistości na powierzchni materii śpiewa jedynie o mnie aggrotech i dark electro

Puls nie ustaje, powieki oczu tylko siostrę śmierci do mnie dopuszczają, lecz na mych myślach spalonych wybudowane betonowe straszydło, lecz w mej zatopionej rzeczywistości jedynie obumarli, zardzewiali synowie i córki morza.